Piec z 1790 r.

Home/Technologia/Piec z 1790 r.

Piec z 1790 r.

W czym wypiekano słynne Bardzkie Pierniki w dawnych wiekach? Aby się tego dowiedzieć cofniemy się dziś do roku 1790 i opowiemy trochę o fascynującej technologii wypieku z tamtych czasów. Na rycinie powyżej z tamtego okresu możecie zobaczyć wnętrze piekarni, które różniło się od piernikarni praktycznie tylko elementami wyposażenia. Natomiast cechą wspólną obu zakładów był oczywiście piec. W tamtych czasach był to piec opalany bezpośrednio za pomocą spala­nia drzewa w komorze wypiekowej.

Jak był skonstruowany taki piec? Była to bardzo solidna konstrukcja, która potrafiła ważyć nawet kilkadziesiąt ton. Piec musiał mieć solidne fundamenty i być bardzo solidnie wykonany. Długość i szero­kość fundamentu zależne były oczywiście od wielkości komory pieca, natomiast głębokość musiała sięgać zawsze gruntu na minimum kilkadziesiąt centymetrów licząc od poziomu posadzki. Funda­ment musiał być sztywny, nie mógł osiadać, gdyż w przeciwnym razie piec pękałby, a przez szczeliny ciepło uchodziłoby na zewnątrz.

Jeżeli którakol­wiek ze ścian zewnętrznych pieca przylegała do ściany zewnętrznej bu­dynku, wówczas wykonywano izolację o grubości kilkunastu centymetrów z suchego piasku, tłuczonego szkła lub popiołu. Między mu­rami pieca a ścianami budynku zostawiano też zawsze parę centymetrów wolnej przestrzeni tak aby piec mógł się rozszerzać w trakcie rozgrzania. W przeciwnym wypadku ściany mogły bardzo łatwo popękać od gorąca.

Komora pieca była zbudowana z cegły ogniotrwałej, którą układano na zaprawie z płukanej, tłustej gliny wolnej od jakichkolwiek domieszek. Sklepienie układano według dokładnie przygotowanego drewnianego szalunku. Długość i szerokość komory ustalana była zawsze w zależności od posiadanej powierzchni pod piec i od rozmiarów przewidywanej produkcji. Natomiast wysokość komory pieca wynosiła zazwyczaj nie więcej niż do pół metra. Im większa bowiem była odległość posadzki od skle­pienia komory pieca, tym dłużej trzeba było w nim palić żeby piec odpowiednio ogrzać, a wówczas zużywało się więcej opału.

Piec o niskiej komorze nagrzewał się szybciej i intensywniej niż piec o wysokiej komorze. W celu unik­nięcia podpalania pieczywa czy pierników w piecu o niskiej komorze w czasie wypieku, roz­palało się go do białości na kilka godzin przed użyciem, potem zamykało się klapę umożliwiając wchłonięcie ciepła przez materiał szamotowy.

Do usuwania przez komin tworzących się w czasie opalania pie­ca gazów spalinowych służył dymociąg umieszczony przed wlotem do komory pieca. Równo­mierne nagrzanie pieca uzyskiwano przez pło­mień ze spalanego drzewa i przez późniejsze rozrzucenie żaru po znacznej części po­wierzchni pieca. Po pełnym nagrzaniu pieca żar wybierano z komory. Poniżej możecie zobaczyć jak taki piec wyglądał w przekroju z boku oraz od frontu.

 

 

Funkcjonowanie tak zbudowanego pieca wymagało nie tylko ciężkiej pracy przy jego obsłudze związanej z łupaniem drzewa, ładowaniem, rozpalaniem i osiągnięciem docelowej temperatury czym zajmowali się czeladnicy ale przede wszystkim ogromnego doświadczenia. Skoro wyuczenie piecowego (osoby, która wypieka w piecu produkty) na o wiele późniejszym bo XIX-XX wiecznym piecu Perkinsa wymagało około trzech lat nauki to możemy domyślić się ile lat zajmowało „wyczucie” pieca opalanego bezpośrednio za pomocą spalania drzewa w komorze wypiekowej.

Czy w Bardzie był taki piec? Najpewniej tak i znajdował się w piernikarni należącej do rodziny Hoffmeister, która zajmowała się produkcją pierników w Bardzie od XVII wieku. Wiemy nawet w którym miejscu taki piec najprawdopodobniej się znajdował. Ale potwierdzenie tej teorii wymagałoby przeprowadzenia na pewnym podwórku w Bardzie prac archeologicznych…

By | 2017-07-28T09:17:08+00:00 27 Lipiec, 2017|Categories: Technologia|0 Comments

Leave A Comment